reklama
5
- Synku, kupiłam ci coś - oznajmiła radośnie mama Łukaszka.

- Przecież nie mielimy już mu nic kupować w tym miesiącu - zirytował się tata Łukaszka.

Magiczne słowa "kupiłam ci coś" zwabiły Łukaszka, który porzucił rozwalanie przeciwników w grze komputerowej "Siecz i rąb" i pędem przybiegł do pokoju.

Na stole leżał czarny kostium z naszytym białym szkieletem i maska w kształcie dyni.

- Prezencik na Halloween! - zaszczebiotała mama. - W tym możesz prawidłowo świętować dzisiejszy dzień!

Łukaszek dokładnie obejrzał prezent. Nie spodobał mu się za bardzo. Ani piłka, ani gra komputerowa, po prostu ciuchy.

- I co ja mam z tym zrobić? - zapytał poirytowanym głosem Łukaszek.

- Masz to założyć. Oczywiście. Chyba.

Łukaszek założył po czym stanął przed lustrem i zaczął się drzeć "jestem trupem!". Sąsiedzi zaczęli pukać w ściany.

- Co mam robić dalej?

- Y... E... - mama rzuciła się do świeżego egzemplarza "Wiodącego Tytułu Prasowego" - Masz chodzić po domach wołając "cukierki albo psikus!".

- I to wszystko? - Łukaszek był zdegustowany. - Po to się przebieram za szkieleta, żeby walczyć o cukierki? Czy ja jestem dziecko, żeby jeść cukierki?

- Oczywiście, że nie! - zawołała mama i śmiało dokonała modyfikacji. - Możesz żądać czego tylko chcesz! Tylko musisz chodzić po domach! W tym przebraniu.

Łukaszek wyruszył więc w trasę. Nie sam. Towarzyszyła mu siostra, która przebrała się w stylu loli-goth, czyli dziewczęce ubranka plus czarny makijaż. Wrócili uradowani. Łukaszek wysypał na stół z koszyczka przybranego trupimi czaszkami mnóstwo drobiazgów. Cukierki, batoniki, gumy do żucia, karty doładowania telefonu.

- I jak było? - zapytał dziadek.

- Czad!!! - odparł uradowany Łukaszek. - Wszystkie święta powinny być takie!