reklama
5
Zawieszenie postępowania w sprawie składania fałszywych zeznań przed Komisją Weryfikacyjną WSI i powrót do pracy tym razem w cywilnych służbach specjalnych to zapłata dla Leszka Tobiasza za intrygę wymierzoną w Komisję Weryfikacyjną WSI i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego?



Zaledwie kilka miesięcy po spotkaniu płk Leszka Tobiasza, negatywnie zweryfikowanego oficera WSI z Bronisławem Komorowskim, którego jesienią 2007 roku postanowiła wezwać celem złożenia wyjaśnień Komisja Weryfikacyjna WSI i Krzysztofem Bondarykiem, szefem ABW; spotkania, które dało Agencji wygodny pretekst do rozpoczęcia działań operacyjnych wobec członków Komisji Weryfikacyjnej zawieszono prowadzone w Wojskowej Prokuraturze Garnizonowej w Warszawie postępowanie w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez Leszka Tobiasza.



Fakty dotyczące tej sprawy ujawniamy dzisiaj w Rz, więc pozwolę sobie krótko i sumarycznie.



Śledztwo w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez Tobiasza przed Komisją toczyło się, co prawda z zawiadomienia Komisji, ale po skardze dwóch oficerów WSI kolegów Tobiasza, którzy z oburzeniem skonstatowali, iż szef operacji Anioł obarczył ich swoimi sprawkami. Postępowanie wszczęto i prowadzono dość intensywnie, jeszcze w październiku 2006 prokurator wojskowy występował o udostępnienie mu akt i kopii oświadczenia weryfikacyjnego Tobiasza, analizowano zeznania jego i dwóch oficerów WSI. Zarzuty stawiane przez nich Tobiaszowi dla wojskowej prokuratury okazały się tak wiarygodne, że jednemu ze skarżących przyznano status pokrzywdzonego w tej sprawie.



I nagle jesienią 2007r. Tobiasz pojawia się u Komorowskiego, składa zeznania, które pozwalają ludziom Bondaryka na rozpoczęcie inwigilacji członków Komisji Weryfikacyjnej, a przez medialne przecieki i nie mające potwierdzenia w faktach informacje, jakie wówczas publikował Dziennik działania zmierzające do zdyskredytowania Antoniego Macierewicza i jego komisji. To zeznania Tobiasza, który nagle awansował na głównego świadka w sprawie domniemanej korupcji, (domniemanej bo prokuratorzy z biura ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej do dziś nie są w stanie potwierdzić stawianych w 2007 roku zarzutów dowodami pozwalającymi na skierowanie do sądu aktu oskarżenia), pozwoliły ABW wejść do domów członków Komisji Weryfikacyjnej i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego zająć komputery, twarde dyski, materiały archiwalne, zablokować prace, mogące dla jednego z prominentnych polityków PO okazać się zabójcze.



A w międzyczasie po cichu zawieszono postępowanie w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez Leszka Tobiasza. Zawieszono, choć przesłanki ku temu są bardzo wątpliwe: ani się nie ukrywa, ani nie zapadł na przewlekłą chorobę psychiczną. Śledczy z Wojskowej Prokuratury Garnizonowej mówią, że istnieje inna przesłanka do zawieszenia śledztwa. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o problemy z dotarciem do materiałów WSI, w tym również akt Tobiasza. Ale te przejęła ABW. Inne 1 lipca 2008 roku ludzie Grzegorza Reszki z SKW (uczestnika spotkania Komorowskiego, Bondaryka i Tobiasza). Część z nich nigdy nie wróciła np. do IPN skąd mogłaby je otrzymać prokuratura wojskowa. Przypadek? Czy może celowa ochrona jakże przydatnego dla ABW i grupy trzymającej władze Leszka Tobiasza?



Aleksander Lichocki, podejrzewany wg słów samego Bronisława Komorowskiego o współpracę z wywiadem rosyjskim może liczyć dzięki udziałowi w operacji służb specjalnych wymierzonych w Komisję Weryfikacyjną WSI na co najwyżej zarzut korupcyjny i wyrok w zawiasach. To niska cena, ewentualny proces o szpiegostwo dla byłego szefa kontrwywiadu wojskowego PRL oznaczałby publiczne upokorzenie, a w konsekwencji również być może degradację ze stopnia pułkownika i wieloletnie więzienie.



Leszek Tobiasz zamiast procesu o składanie fałszywych zeznań przed Komisją Weryfikacyjną, doczekał się jak ujawniliśmy dzisiaj w Rz bezterminowego zawieszenia postępowania w tej sprawie. Tobiasz, co już chyba nie ulega wątpliwości dzięki swojemu doniesieniu o rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej wrócił też do służb, tyle, że cywilnych. Na to mogą wskazywać słowa samego Komorowskiego, który w niedawnym komentarzu, mówił, że sprawa aneksowa była najważniejszą, którą wówczas (październik listopad 2007r.) zajmował się Tobiasz i wreszcie zeznania Bondaryka w prokuraturze na pytanie o to czy Tobiasz jest współpracownikiem ABW zasłaniającego się tajemnicą państwowa.



Czy to była zapłata, jaką podległe Krzysztofowi Bondarykowi służby specjalne i wymiar sprawiedliwości wówczas kierowany przez niezwykle dyspozycyjnego wobec PO Zbigniewa Ćwiąkalskiego uiścił w zamian za przygotowaną przez byłych funkcjonariuszy WSI wespół z ABW prowokację wymierzoną w Komisję Weryfikacyjną WSI i dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego? Prowokację, której celem było zablokowanie prac Komisji i nie dopuszczenie do ujawnienia informacji kompromitujących Bronisława Komorowskiego? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie było.



Zawieszenie postępowania, w którym Tobiasz mógł usłyszeć zarzut składania fałszywych zeznań a co za tym idzie bezkarność i krótka smycz, na jakiej uwiązano byłego pułkownika WSI, (bo postępowanie zawsze można odwiesić) to chyba ostatnia przysłowiowa kostka domina, pokazująca teraz aż nadto wyraźnie: komu zależało i w jaki sposób przeprowadzono z wykorzystaniem polskich służb specjalnych przestępczej operacji wymierzonej w ustawowe ciało, jakim jest Komisja Weryfikacyjna WSI; operacji, której ofiarą padł również niewygodny dla WSI i Komorowskiego dziennikarz Wojciech Sumliński pracujący nad książką o przestępczej działalności zlikwidowanych służb wojskowych.



Wojciech Wybranowski, dziennikarz Rzeczpospolitej

http://wybranowski.salon24.pl/385997.html

Tekst publikowany za zgodą autora