reklama
5
Zarzut: za zorganizowanie w Sejmie przecieków tajnych informacji.



Pyt.: Co jest potrzebne, by móc zapoznawać się z informacjami tzw. niejawnymi?

Odp.: W pierwszej kolejności certyfikat bezpieczeństwa wydawany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.



Pyt.: Czy wszyscy posłowie posiadają taki certyfikat?

Odp.: Nie.



Pyt.: Czy wolno ministrowi zapoznawać z materiałami niejawnymi osoby nie mające ku temu uprawnień?

Odp.: Nie.



Pyt.: Czy osoba umożliwiająca przeciek informacji niejawnych powinna odpowiadać karnie za sw
Read More
e uczynki?

Odp.: Tak. I nie tylko ona, ale wszyscy, którzy wspólnie i w porozumieniu współdziałali z nią organizując tajne posiedzenie Sejmu (marszałek i chyba całe prezydium Sejmu), w którym uczestniczyły osoby nie posiadające prawa do zapoznawania się z informacjami niejawnymi.
6
16 lutego 2008 r. w Urzędzie Miasta i Gminy Frombork odbyła się po raz pierwszy ceremonia wręczenia statuetek WIKTORII, aby w sposób szczególny uhonorować osoby, które swoją pasją, pracą zawodową i społeczną w sposób szczególny zasłużyły się dla miasta i gminy Frombork to fragment tekstu z oficjalnej strony Fromborka,



Z wyróżnionych wpadli mi w oko m.in. Bożena Szczepanik i Bogdan Jussis.



Ta pierwsza wyróżniona została w kategorii Oświata i wychowanie. A za co? Ano za to: za tworzenie godnych warunków do edukacji dzieci i młodzieży Miasta i Gminy Frombork. Dobre so
Read More
bie! Pani ta pobiera wysoką pensję czyli burmistrz Lewańska doceniła u niej to, za co i tak jej płaci i co dyrektor szkoły ma w obowiązku wykonywać, nawet bez specjalnych wyróżnień.



Z kolei Bogdan Jussis nominacja w kategorii Menadżer doceniony został przez koleżankę Krystyne Lewańską za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej oraz społecznej w 2007 roku. Co do pracy zawodowej, to nie wiem. Może i jakieś osiągnięcia w sanatorium, w którym dyrektoruje, miał. Ale praca społeczna? Jako przewodniczący rady pobiera stosowną dietę za swe społecznikowanie. Nie wiem dokładnie, ale kilkaset złotych pewnie tego jest. Dlaczego więc on, a nie któryś radny lub radna, którzy otrzymują znacznie niższe gratyfikacje za pracę społeczną (kilkadziesiąt złotych?)? A na dodatek pan Jussis był jednym z wręczających wyróżnienia. Wręczał je też sobie?



Jakieś komedie w tym Fromborku urządzają. A płaci pewnie społeczeństwo.



Zastanawiam się tylko, dlaczego wśród wyróżnionych brakuje wiceburmistrza Litwina. Wówczas byłoby i po linii (Lewańska, Litwin, Jussis) i po uważaniu (dostaliby wszyscy swoi.).



Innych nie znam na tyle, żeby komentować, choć niektóre nazwiska są mi znane.



Mama! Chwalą nas
6
Babcia zwana Drypcią, mieszkała w pobliżu setnego supermarketu w tej dzielnicy.



Tu szanowne państwo zapozna się z lokalizacją niniejszego horroru: była to dzielnica zagracona budynkami do wyburzenia w tempie natychmiastowym. Tam i sam, w szczelinach pomiędzy jednorodzinnymi kartonami, walały się przygnębione ogródki działkowe.



Babcia, jak to zabytek klasy unikalnej, żyła sobie po cichutku, bezszmerowo, nikomu nie wchodząc na odcisk, była więc globalnie lubiana i żyła sobie otoczona niezmordowaną troską.



Co rusz ktoś się nad nią pochylał i mówił, że trze
Read More
ba jej pomóc.



Powoli mówienie o pomocy dla babci, Drypci stało się regułą. Można powiedzieć, że do dobrego tonu należało podniosłe wyrażanie się o niej. Doszło do tego, że kto chciał być zatrudniony w ośrodku pomocy społecznej, musiał przynieść na rozmowę kwalifikacyjną jakiś szczegółowy plan podnoszenia Drypci na duchu, musiał przywlec się z jakąś dowartościowującą KONCEPCJĄ.



Z czasem babcia przestała być babcią potoczną, zwykłą starowinką utytłaną w szare, codzienne problemy nie do rozwiązania. Zaczęła być DRYPCIĄ SYMBOLICZNĄ, babcią hasłową, statystyczną, zbiorową. Mówiąc: DRYPCIA, myślano: EMERYTKA, RENCISTKA, baba-sztandar, baba-logo.



O emerytkach, rencistkach i innych przewlekle żywych, myślano najchętniej podczas ich pogrzebów. Ale zdarzało się, że mogły usłyszeć o sobie i za życia. Raz do roku, a niekiedy raz na parę lat, rewaloryzowano im portfeliki i raz na jakiś czas w szklanym okienku pojawiał się smutny obwieś z ZUS-u i wygłaszał orędzie o dwuzłotowej podwyżce.



PS. pamiętajcie o tym, że słabosilny i niebogaty weteran choroby, to TEŻ człowiek!
5
Od lat, więc w zasadzie można by już przywyknąć - jakoś tak się składa, że twórcze jednostki, z inicjatywą nie zagrzewają tu miejsca - widać klimat nie ten. Moim zdaniem wieje chłodem... od władz. Można by w zasadzie przywyknąć gdyby nie to, że człowiek słyszy, że gdzieś tam hen jest inaczej. Słyszałem ostatnio, że wiele ciekawego dzieje się w Ełku, że prezydent jest młody i energiczny, otwarty na pomysły, chętny do współpracy z różnymi organizacjami społecznymi. To prawie tak jak nasz... No tak, ale gdyby się tak nagle znalazł, ktoś "z jajami", ktoś komu dano by pole do działania, pokazał że
Read More
można jak sie chce to... stanowiłby śmiertelne zagrożenie, większe niż przeciwnicy polityczni, którzy są tak samo niemrawi i nijacy, tak samo "twórczy", tak samo bezikry... Straszne, taki ktoś mógłby się śnić po nocach...
6
Zdzisław Skorża, wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, po objęciu stanowiska nie podał w swoim oświadczeniu majątkowym informacji o pobieranej emeryturze. Twierdzi on, że w dokumencie nie było odpowiedniej rubryki do zamieszczenia tego rodzaju danych. Zastanawiam się więc: kłamca on, czy dureń.



W rozmowie z Rz wiceszef ABW wyjaśnia, że informacji o emeryturze nie wpisał do oświadczenia majątkowego, bo nie było tam odpowiedniej rubryki.

Jest tylko miejsce na wpisanie mienia ruchomego i nieruchomości. Zastanawiałem się nawet, czy wpisać w oświadczeniu pieniądze uzys
Read More
kane z wynajmu mieszkania mówi Skorża. Według niego, informacje o jego dochodach można wywnioskować z pierwszej strony oświadczenia, gdzie wykazuje swoje oszczędności.

[cytat za: http://wiadomosci.onet.pl/1708875,11,item.html]



Nie było odpowiedniej rubryki pyszne! A teraz fragment oświadczenia (str. 4) o stanie majątkowym, które Zdzisław Skorża wypełniał:



VII

Inne dodatkowe dane o stanie majątkowym:
...
Z tego tytułu osiągnąłem(ęłam) w roku ubiegłym dochód w wysokości:


Czy Skorża uważa, że 6 tysięcy emerytury, to nie jest informacja o stanie majątkowym? To co to jest? Zasiłek dla bezrobotnych? Kieszonkowe?



Swego czasu wystąpiłem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z pytaniem czy m.in. informacje o rencie i emeryturze należy zamieszczać w oświadczeniach majątkowych. 20 lipca 2006 roku Tomasz Skłodowski, rzecznik prasowy MSWiA, odpowiedział w sposób następujący:



Âť ... wśród informacji, jakie winny znaleźć się w oświadczeniu majątkowym, wyróżnia również i te, które dotyczą dochodów osiąganych z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej lub zajęć, z podaniem kwot uzyskiwanych z każdego tytułu. (...) ... pozwala to zakwalifikować do powyższych zarówno dochody osiągane z zatrudnienia podstawowego (np. na podstawie umowy o pracę), jak też tego dodatkowego (np. z umowy zlecenia, z tytułu pełnienia mandatu przedstawicielskiego, czy też świadczeń emerytalnorentowych) ÂŤ.



Dodać przy tym należy, że poczynaniom Skorży dziwił się m.in. Janusz Zemke szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych, Konstanty Miodowicz b. szef kontrwywiadu, Zbigniew Wasermann b. minister koordynator ds. służb specjalnych. Osobiście nie dziwię się ich zdziwieniu, lecz dziwię się, dlaczego pozostawili sprawę bez dalszego biegu. W tym przypadku czym prędzej powinni powiadomić prokuratora!



Chce przypomnieć tylko, że Zdzisław Skorża oświadczenie majątkowe złożył mając świadomość (podpisał wszak stosowne oświadczenie), że za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy grozi kara pozbawienia wolności (art. 233 kk).



I podpisał jako kto?

Od lat jestem pracownikiem administracji państwowej twierdzi Skorża. I taki niewiedzący? Naiwny? Czytać ze zrozumieniem nie potrafi?

Dlatego uważam, że od lat, to stanowczo za długi staż, jak dla pana Skorży. Tyle doświadczenia w administracji, a teraz wciska naiwnym, że nie wiedział, że rubryki nie było? Kompromitacja!



Stąd moje pytanie w tytule: Kłamca czy dureń? W obu przypadkach, na takim stanowisku, rzecz jest niedopuszczalna.



Zaczynam się także obawiać, że jeśli tacy ludzie pełnią tak odpowiedzialne funkcje, to w niedługim czasie ABW trzeba będzie przemianować na ANB (Agencja Niebezpieczeństwa Wewnętrznego).



P.S. Swoją drogą uważam, że moim wpisem powinien zająć się jakiś prokurator (może nawet sam minister Ćwiąkalski), który treść mej notki powinien potraktować jako oficjalne doniesienie o podejrzeniu popełnienia przez Zdzisława Skorżę przestępstwa, wynikającego z art. 233 § 1 kodeksu karnego. Niezależnie od tego czy skłamał, czy też okazał się durniem, nieświadomość obowiązujących przepisów prawa podobnie jak każdego z nas nie usprawiedliwia go.
5
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł w ciągu trzech lat zdystansować Donalda Tuska taką wypowiedź usłyszałem (cytuję z pamięci)) z ust Jarosława Gowina, który wypowiadał się na temat kandydatury premiera Donalda Tuska na prezydenta w kolejnych wyborach. Pan Gowin ma albo małą wyobraźnię, albo zamienił się z kimś na rozumy (oczywiście ze szkodą dla siebie).

Nie jest to pierwsza wypowiedź na temat kandydatury Tuska na prezydenta. Wcześniej mówił o tym inny członek PO a mianowicie Grzegorz Schetyna. Tyle, że jego wypowiedź nie była taka naiwna.

A dlaczego uważam, że
Read More
Jarosław Gowin, w tym przypadku, nie posłużył się wyobraźnią? Otóż, dlatego że sprawą powszechnie wiadomą jest fakt, iż rzeczy używane zwyczajnie zużywają się. Dlaczego więc nie miałaby ta zasada obowiązywać funkcji premiera?

Dość zgrabnie ujął to na swoim blogu Marcin Jurzysta (03.01.2008r., 15:16); pozwolę sobie zacytować ten fragment:

Przecież rządzenia spala, nie tylko intelektualnie i fizycznie, ale politycznie przede wszystkim. Jak to ładnie mówią politolodzy, następuje zużycie formacji.

Pan Gowin zastanawiał się nad tym? Liczy on, że popularność premiera Tuska będzie rosła do chwili wyborów prezydenckich? Stąd moje słowa o braku wyobraźni lub zamianie rozumów. I jeszcze jedno! Czy pan Gowin wziął pod uwagę, że Donalda Tuska zdystansować może ktoś z jego partii? Tymczasem członkom PO nie wypada głośno mówić o innym kandydacie na prezydenta, ale gdy sondażowa popularność premiera Tuska spadnie...
5
OrnetaPieniężno. Leśnicy boją się

Zawód: kłusownik

Pod koniec stycznia w lasach pod Pieniężnem policjanci złapali dwóch kłusowników, którzy na łowy udali się z bronią. Jeden z nich miał przy sobie automatyczny PM 43, drugi zaś dwie dubeltówki. Okazuje się, że szczególnie 48letni kłusownik dobrze znany jest leśnikom, myśliwym, Straży Granicznej oraz policji. W ubiegłym roku służby te zorganizowały na niego polowanie. Od tego czasu kilkakrotnie groził on leśnikom odstrzeleniem.

Obaj amatorzy dziczyzny zatrzymani zostali w trakcie przygotowań do polowania. Z racji posiadania
Read More
broni palnej policjanci postanowili przeszukać zabudowania należące do dwóch leśników. Okazało się, że poszukiwania były obfite. Policjanci znaleźli bowiem oprócz amunicji którą mieli kłusownicy przy sobie tj. 23 naboje do PM oraz 11 ładunków do dubeltówek 126 sztuk amunicji oraz sześć rac sygnalizacyjnych, a także sprzęt do wyrobu amunicji oraz całą kolekcję przyrządów do kłusowania. Prokuratura, po przeprowadzeniu postępowania wstępnego, wobec kłusowników zastosowała dozór policyjny.

W niektórych rejonach naszego nadleśnictwa są połacie lasu, na których uświadczyć nie można, ani sztuki zwierzyny. Jest to skutek działalności kłusowników m.in. 48letniego Romana L. Wielokrotnie groził on naszym pracownikom, że załatwi ich, gdy będą mu przeszkadzali w kłusowaniu powiedział Janusz Zaleski, nadleśniczy Nadleśnictwa Orneta. Leśnicy obawiają się spełnienia obietnic kłusownika i wręcz boją się pełnić służbę. Tym bardziej, że wspomniany kłusownik półtora roku temu był zatrzymany niemal z bronią w ręku tyle, że wówczas nie można było mu udowodnić jej posiadania na dubeltówce nie było odcisków palców.

Mieszkaniec podpieniężnieńskiego Łoźnika był już karany za uprawianie kłusownictwa. W 1998 roku w okresie, gdy ciążył na nim za to wyrok w zawieszeniu, oddział straży leśnej korzystając z pomocy policjantów z Olsztyna i Braniewa oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej, zorganizował leśne polowanie na 48latka z Łoźnika. Podczas zatrzymania nie zdążył użyć broni, ale mimo to kłusownika o posturze Gołoty musiało obezwładniać aż czterech funkcjonariuszy. W jego mieszkaniu znaleziono wówczas 10 kg przygotowanego do sprzedaży mięsa z sarny i dzika, karton nielegalnie nabytej amunicji oraz 60 litrów bezakcyzowego alkoholu.

Na ścianie zaś pyszniło się ostentacyjnie ok. 70 parostków saren dodaje Janusz Zaleski.

Nazwisko Romana L. doskonale zna każdy leśnik, myśliwy i liczne grono policjantów z rejonu Braniewa i Ornety, gdyż z kłusownictwem życie mieszkańca Łoźnika związane jest od kilkudziesięciu lat. Liczne obławy na niego organizowała w latach 70. i 80. milicja; za każdym razem udawało mu się jednak ujść karzącej ręce sprawiedliwości. Za milicyjne szykany Roman L. przebił m.in. opony samochodu komendanta milicji w Pieniężnie.

Dodatkowe fakty obciążające 48latka z Łoźnika podaje leśniczy Marek Kołkowski.

Roman L. rzucał groźby pod moim adresem nawet na sali sądowej jesienią ubiegłego roku. Dopiero na moje żądanie sąd zaprotokował jego słowa. Między innymi dlatego uważam, że ostatnie sankcje wobec kłusownika są zbyt łagodne.

O wyjaśnienie tej kwestii poprosiliśmy Katarzynę Piwowarczyk, zastępcę prokuratora rejonowego w Braniewie.

Prowadziliśmy postępowanie w sprawie gróźb, ale okazało się, że nie mieliśmy podstaw wystąpić do sądu np. o tymczasowy areszt, gdyż kłusownik nigdy nie podjął nawet prób realizacji swoich słów; nie groził bezpośrednio bronią żadnemu leśnikowi. Po ostatnim zatrzymaniu zastosowano wobec niego dozór policyjny. Kierowaliśmy się m.in. tym, że ma on na utrzymaniu niepełnosprawna żonę oraz dzieci. Nie mogliśmy pozbawić ich możliwości utrzymania.

Sposoby na skuteczne zlikwidowanie problemu Romana L. podaje, pokpiwając jednocześnie z bezsilności wymiaru sprawiedliwości, leśników i policjantów, jeden z doświadczonych myśliwych koła łowieckiego Ponowa:

Należałoby wystąpić do ministra pracy o wpisanie do rejestru zawodu kłusownik albo posłużyć się pozwoleniem na odstrzał szkodnika. Tyle, że takiego dokumentu nie ma kto wydać.

Bohater tego opowiadania odmówił wypowiedzi do prasy. Indagowany w tej sprawie odparł:

Pier...l się pan!



Krzysztof Kotowski
5
Kiedy przed laty zaczynałem pracę nad utworzeniem Stowarzyszenia SM, jedną z pierwszych informacji uzyskanych od czynników oficjalnych", było stwierdzenie, że Bydgoszcz należy do miejsc szczególnie podatnych na występowanie zwiększonej liczby chorych neurologicznie i że z powodu braku środków, nie prowadzi się badań endemicznych.



Już wtedy lekarze mówili o czterech tysiącach ludzi chorych na SM.



Gdy po latach docierają do mnie narzekania na te same badawczych zaniedbania i gdy wysuwany jest ten sam powód (brak środków), zaczynam wątpić w ekonomiczny rozsądek naszych w
Read More
ładz.



Od lat nic się w tym zakresie nie zmienia. Problem dotyka nie tylko chorych na SM. W tej samej sytuacji znajdują się reumatycy, cukrzycy, padaczkowcy, głusi czy niewidomi.

Unia wytyka nam niechlujstwo w nieracjonalnym leczeniu i ma słuszność: rozpoznanie patologicznego zjawiska decyduje o skuteczności terapii.



Narzekania na bezustanny brak środków, odwieczne apele o zaciskanie pasa, powoływanie się na dziury budżetowe i ubogie państwo, nie wytrzymują krytyki i są śmieszne, gdy widzi się, że jednocześnie stać nas na ponoszenie kosztów nagminnych malwersacji.



2



Jak wiadomo, statystyka jest podstawą rozumnego planowania. Ĺšródłem wiedzy o zjawiskach i zagrożeniach. Rejestracja zagrożeń pomaga zorientować się w potrzebach i rozmiarach udzielanej pomocy. Finansowych lub medycznych.



Choćby dlatego warto mieć rozeznanie w ich wielkości, wiedzieć na pewno, gdzie występują najczęściej i jak im zaradzić. Rejestracja pozwala więc na oszczędne gospodarowanie środkami. Nie na oko", w przybliżeniu, orientacyjnie. Ale czy wiemy ile czego na co przeznaczyć? Nie.



3



Od lat piszę do osób odpowiedzialnych za bagatelizowanie tych badań i od lat nie mogę nikogo przekonać do ich potrzeby. Wszyscy odsuwają od siebie jakiekolwiek racjonalne motywacje. Lecz że ze mnie uparty człek, pomyślałem sobie o UE i jej dotacjach. Skoro my sami nie możemy sfinansować wspomnianych badań, to może przy pomocy unijnej sakiewki jakoś uda się przezwyciężyć mentalne bariery?



4



Przedstawiam (do ewentualnego wykorzystania) wstępny (podany dyskusji i uzupełnieniom) projekt ankiet. mogących być pod­stawą szczegółowych i profesjonalnych badań dotyczących ludzi chorych i niepełnospraw­nych:



a) wiek



b) stan cywilny(czy mieszka samotnie)



c) wykształcenie (jaki jest wpływ choroby na kwalifikacje zawodowe??)



d) rodzaj schorzenia



e) kto pomaga: instytucje rządowe np. PFRON -, pozarządowe, nikt,



f) zainteresowania (teatr, film, telewizja, radio, muzyka, malarstwo, sport itp.)



g) liczba chorych zdiagnozowanych według specyfiki schorzenia (np. głusi, niewi­domi, cukrzycy)



h) stopień inwalidztwa



i) rodzinaj) dochód na rodzinę



k) czy wymaga opieki (jakiej)



l) środki utrzymania (wysokość ewentualnych zarobków, renta, zasiłek, praca)



m) sposób poruszania się (samodzielnie, tylko z opiekunem, po mieszkaniu, po ulicy)



n) warunki lokalowe (bariery w domu, osobny pokój, przystosowywana łazienka. Je­żeli nie posiada, to dlaczego)



o) dostęp do lekarstw, przychodni zdrowia, szpitala, sanatorium, lekarza - specjali­sty, psychologa



p) rodzaj stosowanej rehabilitacji



q) potrzeby i oczekiwania (pod adresem jakich instytucji powinny być kierowane)



r) liczba chorych objętych programami pomocowymi



s) czy placówki zdrowia (szpitale, przychodnie) dostarczają dane liczbowe o ilości chorych poddawanych leczeniu



t) czy pomiędzy przychodniami, a szpitalami istnieje wymiana informacji na temat liczby przewlekle chorych



u) Czy dane służby zdrowia dotyczące zaleceń sposobu udzielania wszechstronnej pomocy ludziom niepełnosprawnym docierają do służb odpowiedzialnych za pomoc społeczną?



Marek Jastrząb