reklama
5
Powieść? Chciałbym, żeby tak było, ale bezpieczniej tekst ten nazwać próbą literacką zaledwie. A czy ciekawa ta powieść? Oceńcie sami. Zapraszam do lektury, codziennie nowy odcinek.



###############

Historia ta mogła się wydarzyć wszędzie, tak więc przypisywanie jakiegokolwiek podobieństwa do sytuacji lub osób występujących w rzeczywistości jest bezzasadne, gdyż powieść jest tylko fikcją literacką.



To rzecz nie do wiary,

Żeby osoba, co była dotychczas

Przedmiotem waszych nieustannych pochwał,

... nagle, w mgnieniu oka,

Mogła popełnić coś tak występnego

Co ją wyzuło z wszelkich łask. Jej wina

Musi zaiste być potwornie wielką

Albo poprzednia wasza czułość dla niej

Była naganną.



Król Lir, I: 1



###############



Popiołek zwolnił dyscyplinarnie Grażynę po dość długim okresie przygotowań do tego kroku. Przygotował kilka wariantów swych poczynań, wedle których to zwolnienie miało się odbyć. Hołubiona przez dłuższy czas, w okresie ponad roku czasu przed zwolnieniem, kierowniczka popadła w niełaskę. Początkowo wójt zaprzestał oczywiście odwiedzin w ośrodku, a następnie rozpoczął serię szykan, wśród których głównym narzędziem było przyznawanie Grażynie niewielkich w stosunku do pozostałych pracownic ośrodka po 200 lub 300 złotych nagród i premii. Grażyna zdawała sobie sprawę z tego, że podczas gdy ona przydzielała pracownicom, w miarę będących do dyspozycji placówki środków, wysokie nagrody oraz premie, ona sama musiała zadowalać się ochłapami, rzucanymi przez Popiołka w wielkiej łasce. W końcu zaprzestała występować o dodatkowe apanaże dla siebie, gdyż uznała, że wysyłając do wójta pracownice z listami proponowanych nagród, za każdym razem spotykała się ze znacznym okrojeniem dodatkowego wynagrodzenia dla siebie. Stało się to wręcz poniżające. Z puli obciętych, a przeznaczonych dla niej, nagród i premii, uzbierała się dość pokaźna kwota. Chcąc jednak wykorzystać te środki, żeby nie trzeba było ich zwracać do budżetu, postanowiła przesunąć je na zakup sprzętu dla ośrodka. Nie skorzystała, jak proponowały jej podwładne, z propozycji przyznania pracownicom wyższych nagród, którymi one miały się z nią podzielić, lecz przeforsowała w Radzie Gminy projekt zakupu kserokopiarki oraz faksu do ośrodka. Nie dopuszczała do siebie myśli, że należy przechytrzyć dokuczającego jej wójta i skorzystać z niezgodnego z prawem rozwiązania proponowanego przez koleżanki z pracy. Uniosła się honorem i postanowiła, że o łaskę Popiołka nie będzie zabiegać. Kolejnym krokiem wójta było ograniczenie w przekazywaniu na potrzeby ośrodka pieniędzy na pomoc dla podopiecznych, a także przelewanie pieniędzy ze znacznym opóźnieniem. Nie dysponując gotówką siłą rzeczy musiała opóźniać wypłaty wszelkich zasiłków, przez co ze strony podopiecznych spotykała się z różnego rodzaju, skądinąd słusznymi, pretensjami. Często zbierała gromy i mimo jej pisemnych interwencji w tej kwestii Popiołek za nic nie chciał zmienić stosowanej wobec Grażyny polityki. Doszło do tego, że po licznych skargach mieszkańców gminy, z Urzędu Marszałkowskiego przesyłano jej upomnienia za opóźnienia w wypłacaniu zasiłków finansowanych z kasy samorządu wojewódzkiego, a z Urzędu Wojewódzkiego za nieterminową realizację zadań, które finansował skarb państwa. Oczywiście tłumaczyła się, że nie może wykonywać zadań, gdyż z gminy do kasy której najpierw trafiały pieniądze, a która nie przekazuje ich w terminie na potrzeby ośrodka otrzymuje środki z opóźnieniem. Grażyna nie wiedziała, że Popiołek, wykorzystując swoje układy i znajomości w województwie, zaprzecza wszelkim tłumaczeniom kierowniczki ośrodka, przedstawiając ją w jak najgorszym świetle. Stąd Grażyna, której dotychczasowa praca była przez nadzorujące działalność ośrodka władze wojewódzkie oceniana bardzo wysoko, spadała w rankingu i traciła w oczach nadzorujących. Nie wiedziała przy tym, że niecne działania wójta wyszły na jaw już po zwolnieniu jej ze stanowiska. Zaniepokojone władze wojewódzkie postanowiły bowiem skontrolować Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej i uzyskać wyjaśnienia dotyczące obniżenia jakości pracy jednostki. W wyniku kontroli instytucje nadzorujące upomniały wójta na niezgodne z prawem i powszechnie obowiązującymi zwyczajami praktyki. Popiołek nie przejął się za bardzo tymi epistołami, tym bardziej, że nie pociągały one za sobą jakichkolwiek kar finansowych, i mocno bijąc się w piersi obiecał poprawę, która po powierzeniu Reginie Pastuszek pełnienia obowiązków kierownika ośrodka rzeczywiście nastąpiła. Jednocześnie Popiołek, argumentując obłudnie na temat powodów zwolnienia Grażyny, mógł z czystym sumieniem mówić mieszkańcom gminy: Patrzcie! Dobrze zrobiłem zwalniając dotychczasową kierowniczkę, bo nowa w terminach wypłaca wam świadczenia.

Wójt liczył na to, że po tym jak otrzyma dyscyplinarkę, Grażyna przyjdzie do niego z płaczem prosić, żeby zmienił jej warunki wypowiedzenia. Wówczas zamierzał okazać łaskę i zmienić ją na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. W tym przypadku zawiódł się srodze, gdyż Grażyna nie licząc się z jego szlachetnym sercem wniosła sprawę do sądu pracy, gdzie domagała się nawet przywrócenia na stanowisko. Z tego też powodu wójt musiał męczyć się również w procesie przed sądem pracy, który rozpoczął się zaledwie kilka tygodni przed wniesieniem przez prokuratora oskarżenia w sprawie karnej. Popiołek nie przewidywał jednak żadnych trudności także w tym postępowaniu.